Zwłoki przed budynkiem Polsatu. „metr od wejścia”

Tragicznego odkrycia dokonano we wtorek, około godziny 21.00. Przed siedzibą telewizji Polsat znaleziono ciało kobiety. Jak informowały media, m.in. Super Express, miało ono znajdować się zaledwie metr od wejścia.

Jak relacjonowała TVP Info, na miejsce wezwano policję i straż pożarną. Według informacji przekazanych dziennikarzom przez Joannę Węgrzyniak z warszawskiej policji, funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o znalezieniu zwłok przy ulicy Ostrobramskiej około godziny 21.00 we wtorek.

Nie potwierdzono tożsamości
– Nie ma podejrzenia udziału osób trzecich – mówiła policjantka. Jak również dodała, zmarła nie miała ze sobą żadnych dokumentów, umożliwiających jej identyfikację. Nie potwierdzono tez na razie jej tożsamości.

Jak z kolei podawał Super Express, kobieta miała umrzeć w wyniku niefortunnego wypadku. Jak nieoficjalnie ustalili dziennikarze gazety, miała się przewrócić i upaść, odnosząc poważne obrażenia, które spowodowały zgon.

Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Warszawa.-Zwloki-kobiety-przed-siedziba-Polsatu?fbclid=IwAR1DEu56SJBpZd9VvzH8amqFrKzjPcTc6x3WMD1ymZqIzNbSXP7k8fREI6A

Reklamy

21 listopada – Światowy dzień rzucania palenia papierochów.

Z miłą chęcią przyłączamy się do promocji tego święta. Jeżeli znajdzie się choćby jedna osoba, której uda się rzucić palenie w tym dniu to znaczy. że było warto zamieścić treść opublikowaną przez profil Facebook portalu informacyjnego PIKIO.PL

Niepalący mogą świętować swój sukces każdego dnia jeżeli udało im się wygrać z nałogiem lub nigdy w niego nie wpaść. Promować ten dzień i przekonywać do rzucania palenia tych, którzy pala przy tym trując siebie jak i osoby wokół. Przeciętny palacz wydaje ok. 15% swojej wypłaty na coś co przynosi tylko straty.

Policja właśnie uruchomiła tryb alarmowy. Błaga o pomoc w poszukiwaniach 13-letniego chłopca

Chłopiec zaginął. Policja ogłosiła tryb alarmowy. Funkcjonariusze błagają o pomoc w poszukiwaniach dziecka, które od środy uważane jest za zaginione.

Chłopiec z Łopuchowa k. Murowanej Gośliny pod Poznaniem, Mateusz Widerski, jest poszukiwany przez policję. Służby w całym kraju ogłosiły tryb alarmowy i poszukują zaginionego 13-latka. Zrozpaczona rodzina błaga o pomoc w poszukiwaniach.

Chłopiec zaginął bez śladu

Mateusz Widerski ostatni raz był widziany w środę 20.11 około godziny 10:00 w Łopuchowie. Chłopiec zabrał sprzęt biwakowy i wyszedł z domu. Z doniesień policji wynika, że dzień wcześniej w domu rodzinnym doszło do sprzeczki, na skutek której chłopiec zamiast wybrać się do szkoły, tak jak myśleli jego rodzice, uciekł z domu. Jest harcerzem, więc najprawdopodobniej może znajdować się w okolicy. Jednak, jak zwraca uwagę policja, nie jest to dobra pora na biwak.

– Noce są chłodne, pogoda jesienno-zimowa. Im szybciej go znajdziemy, tym lepiej – informuje policja. 

Poszukiwania chłopca trwają od wczoraj. Niestety rodzina przez większość dnia szukała chłopca na własną rękę, a policja otrzymała zgłoszenie o jego zaginięciu w okolicach godziny 19. Dopiero wtedy funkcjonariusze włączyli się w akcję poszukiwawczą. 

– Zaginął 13-letni Mateusz Widerski z Łopuchowa k. Murowanej Gośliny. Po raz ostatni był widziany w sklepie ok. 10:00. Zabrał harcerski sprzęt biwakowy i zniknął. Szukamy go w trybie alarmowym. Prosimy o informacje od każdego, kto go dziś widział – napisał rzecznik wielkopolskiej policji.

Jak wygląda zaginiony chłopiec?

Mateusz Widerski, wychodząc z domu w środę miał na sobie kolorową kurtkę, taką jak na zdjęciu. Zabrał ze sobą sprzęt biwakowy zapakowany w plecak. 

Policja błaga o kontakt od każdego, kto widział zaginionego chłopca.

Sejm udzielił wotum zaufania Morawieckiemu. Poparło go nawet dwoje parlamentarzystów KO

Wotum zaufania uzyskane przez rząd Mateusza Morawieckiego nie było zaskoczeniem. Jednak fakt, że poparło go dwoje parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej wydawał się podejrzany. Politycy szybko zamieścili oświadczenia, w których tłumaczą się pomyłką i błędem.

We wtorek swoje expose wygłosił premier Mateusz Morawiecki. Następnie, po kilkugodzinnej dyskusji, miało miejsce głosowanie. Zgodnie z przewidywaniami Sejm udzielił wotum zaufania nowemu rządowi.

Niektórzy obserwatorzy wrócili uwagę, że Morawieckiego poparło 237 posłów. Tymczasem Zjednoczona Prawica posiada w Sejmie 235 mandatów. Skąd zatem wzięły się dwa dodatkowe głosy?

Nowy rząd poparło dwoje parlamentarzystów z Koalicji Obywatelskiej: Gabriela Lenartowicz i Marek Hok. Politycy szybko zaczęli się tłumaczyć. Hok w rozmowie z Onet.pl tłumaczył, że poparcie udzielone Morawieckiemu było wynikiem błędu. – Jak się okazuje, system elektronicznego głosowania w Sejmie bywa zawodny… – napisał poseł.

W podobnym tonie wypowiedziała się także Gabriela Lenartowicz. – Mieliśmy problemy z kartami, migały nam. Mam jeszcze dwa głosowania pomylone, gdzie głosowałam, a system pokazuje, że nie głosowałam. Napisaliśmy oświadczenie do marszałka ze sprostowaniem – wyjaśniła posłanka KO.

Na tym jednak nie koniec problemów. W głosowaniu nad wotum zaufania wstrzymało się trzech posłów. Jeden z nich, Jacek Protas z Koalicji Obywatelskiej, stwierdził, że w jego przypadku również doszło do błędu. Choć formalnie wstrzymał się od głosu, to jednak faktycznie chciał zagłosować przeciwko.

„Informuję,że podczas dwóch pierwszych głosowań moje urządzenie do głosowania błędnie pokazywało wyniki. Złożyłem w tej sprawie oświadczenie do protokołu z posiedzenia” – poinformował parlamentarzysta.

Źródło: Onet.pl, Sejm, Twitter

Zaginęła kotka Jarosława Kaczyńskiego – prośba o pomoc w odnalezieniu

Tydzień temu zaginęła Fiona ukochana kotka Jarosława Kaczyńskiego, z powodu zaginięcia ukochanej przyjaciółki Pan Jarosław Kaczyński apeluje o pomoc w odnalezieniu.

W dniu 2019.11.11 Pan Jarosław odwołał wszystkie spotkania sejmowe z powodu narastającej depresji z braku ukochanej przyjaciólki kotki Fiony.

Prosimy wszystkich o przyjrzenie się fotografii oraz możliwość udostępniania w celu szybkiego odnalezienia kotki Fiony. Z góry dziękujemy i mamy nadzieje że Fiona szybko wróci do domu.

Niepełnosprawny bezdomny ofiarą okrutnego żartu. Odpalili mu w rękach petardę

W mediach społecznościowych udostępniono niepokojące nagranie z Liverpoolu, na którym widać, jak petarda wybucha w rękach bezdomnego na wózku inwalidzkim. To efekt okrutnego żartu kilku młodych mężczyzn.

Kilku młodych mężczyzn zachęciło niepełnosprawnego bezdomnego do trzymania petardy. Jeden z nich szybko ją odpalił i uciekł, po czym petarda eksplodowała w rękach bezbronnego mężczyzny. Grupa zareagowała na niebezpieczną sytuację głośnym śmiechem.

Film został nakręcony w London Road w Liverpoolu i udostępniony na Snapchacie. Wywołał powszechne oburzenie i reakcję organizacji na rzecz bezdomnych, które próbują znaleźć autorów nagrania.

To takie smutne, gdy widzę osobę bezbronną wykorzystywaną do takich żartów. Nasz zespół spotyka się z tym mężczyzną co tydzień. To przerażające, że jest narażony na takie niebezpieczeństwo… Ten dowcip na wideo mógł łatwo przerodzić się w tragedię – bezdomnych nie należy traktować jako przedmiotów do śmiechu lub wykorzystywania. Oni też są ludźmi – powiedziała Michelle Langan, który współpracuje z osobami bezdomnymi w centrum Liverpoolu.

W zeszłym roku w centrum Liverpoolu został ranny inny bezdomny. Dzieci wrzuciły do jego kieszeni podpaloną petardę, która go poparzyła.

Likwidacja OFE zabierze Polakom 19,3 mld zł. Specjalna opłata uratuje budżet obciążony obietnicami

Nie da się ukryć, że rządowa propozycja przekształcenia otwartych funduszy emerytalnych (OFE) w indywidualne konta emerytalne (IKE) ma jeden, bardzo poważny feler. Chodzi oczywiście o tzw. opłatę przekształceniową. Co ciekawe – sprywatyzowane środki z IKE będzie można wypłacić dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego. Rząd twierdzi, że ich wcześniejsza wypłata byłaby nielegalna, bo „to są środki ze składki emerytalnej i muszą być przeznaczone na cele emerytalne”. No ale wcześniejsze „zajumanie” ich części, jako opłaty przekształceniowej, ma być niby legalne?

Przypomnijmy – najnowsza inicjatywa rządu przewiduje, że ok. 162 mld zł, które są w tej chwili ewidencjonowane w OFE, miałoby zostać „sprywatyzowanych” i trafić na indywidualne konta emerytalne (IKE) lub do ZUS (decyzję o tym miałby podejmować ubezpieczony). – niewygodne.info.pl

Problem pojawia się przy decyzji o przejściu z OFE do IKE. Otóż zgodnie z propozycją rządu przy przeniesieniu środków z OFE do prywatnego IKE zostanie pobrana opłata przekształceniowa w wysokości 15 proc. wartości środków. Ministerstwo Finansów szacuje, że wpływy z tytułu opłaty przekształceniowej mają wynieść ok. 19,3 mld zł. To całkiem potężna kwota, za którą można by sfinansować niemal rok funkcjonowania programu 500+ w obecnym kształcie.

Reklamy

Ministerstwo Finansów zapewnia, że środki z tytułu opłaty przekształceniowej zostaną zaklasyfikowane jako dochód podsektora ubezpieczeń społecznych. To oznacza, że finalnie trafią one do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS), z którego finansowane są bieżące świadczenia emerytalno-rentowe.

Niby wszystko odbędzie się zgodnie ze sztuką księgową. Wszak środki z opłat przekształceniowych nie zostaną bezpośrednio wykorzystane na poczet bieżących wydatków budżetowych, lecz trafią na konta FUS. Niby. W rzeczywistości jednak zasilenie rachunków FUS kwotą ok. 19,3 mld zł (o której mówi szacunek Ministerstwa Finansów) spowoduje, że w budżecie zostanie uwolniona spora suma pieniędzy (wynikająca z ograniczenia dotacji budżetowych do FUS o równowartości wspomnianej kwoty z tytułu opłat przekształceniowych), którą będzie mógł przeznaczyć na inne wydatki (warto w tym miejscu mieć świadomość, że wypłata bieżących emerytur w dużej części jest możliwa dzięki budżetowym dotacjom; same tylko składki ZUS nie wystarczą, aby sfinansować wszystkie emerytury i renty wypłacane obecnie Polakom).

Innymi słowy – „skok na OFE” w wykonaniu PiS pozwoli tej partii na sfinansowanie części obietnic wyborczych (to, co budżet zaoszczędzi na dotacjach do FUS, będzie mogło być przeznaczone na realizację obietnic). Efekt będzie taki, że sami sobie opłacimy roczne funkcjonowanie programu 500+ na 1. dziecko wydając nasze emerytalne oszczędności zgromadzone w OFE, które podczas przerzucania ich do IKE zostaną w części „zajumane” pod pozorem opłaty przekształceniowej.

Reklamy

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy – zwykli ludzie środki z IKE będą mogli wykorzystać (wypłacić) dopiero po przejściu na emeryturę. Przedstawiciele rządu twierdzą, że ich wcześniejsza wypłata byłaby nielegalna, bo „to są środki ze składki emerytalnej i muszą być przeznaczone na cele emerytalne”. No ale, gdy to rząd chce wypłacić pieniądze zgromadzone w OFE/IKE i wydać je na de facto bieżące potrzeby(wynikające z kalendarza wyborczego), to nie ma problemu. Może to zrobić pod pozorem opłat przekształceniowych, które zasilą FUS i proporcjonalnie uwolnią w budżecie kraju środki, które miały stanowić dotację dla FUS.

Powiem wam, że im dłużej patrzę na ten projekt, tym bardziej dochodzę do wniosku, że Rostowski przy Morawieckim to był jednak amator…

niewygodne.info.pl

Premier Morawiecki ogłosił skład rządu. Nie podał jednego nazwiska. Wszystko z tego powodu?

Premier Mateusz Morawiecki ogłosił w piątek skład nowego rządu, jednak nie podał wszystkich nazwisk. Czyżby jedno z nich miało być kompletnie zaskakujące? Pewną teorię w tym kontekście wysnuł poseł Konfederacji Artur Dziambor.

Mateusz Morawiecki pozostanie premierem, a jego rząd ulegnie pewnym zmianom, choć do rewolucji daleko. W piątek popołudniu premier wraz prezesem partii rządzącej ogłosili skład nowego gabinetu.

– To jest kontynuacja dobrej zmiany. Chcemy zrobić wszystko, aby sytuacja Polaków za 4 lata była lepsza niż jest dzisiaj. Chcemy dokonać postępu i odeprzeć niebezpieczeństwa, które mogą się pojawić w związku ze spowolnieniem gospodarczym – mówił Jarosław Kaczyński.

– Chcemy kontynuować wszystkie nasze zapowiedzi, nasze programy – mówił natomiast premier Mateusz Morawiecki. – Chcemy, by Polakom żyło się coraz lepiej.

Reklamy

Poza tymi pięknymi, pustymi frazesami, poznaliśmy nazwiska niemal wszystkich ministrów. Niemal, bo jednego, ministra sportu zabrakło. W sieci pojawiły się sugestie, że może to być związane z targami, które toczą się w Senacie i próbą podkupienia jednego z senatorów opozycji.

Skandaliczne zdjęcie z Auschwitz! Blogerka w ogniu krytyki po tym, co zrobiła

O skandalicznych, godnych potępienia zdjęciach i zachowaniach odwiedzających jedno z najtragiczniejszych miejsc w historii ludzkości – słyszymy raz po raz. Tym razem oburzenie i publiczną krytykę Muzeum Auschwitz zebrała bloger Atuk Apil z Instagrama.

Internauci nie szczędzili ostrych słów pod adresem instagramera, który ich zdaniem w bezduszny sposób zestawił zabawną koncepcję swoich zdjęć z powagą i melancholią obozu śmierci.

Atuk Apil prowadzi konto, które dokumentuje jej podróże po świecie. Motywem, który wyróżnia ją spośród innych, jest umieszczanie w kadrze zdjęcia niewielkiej, żółtej, gumowej kaczki. Kaczka jest główną bohaterką tego profilu.

Tym razem podróżnik wpadł na pomysł, żeby zamieścić zdjęcie w podobnej konwencji na tle… bramy obozu Auschwitz. I najwyraźniej przesadził. Mimo, że Apil wyjaśnił w opisie zdjęcia „co się tutaj wydarzyło”, to samą fotografię zmiażdżyły negatywne komentarze Internautów oraz… Muzeum Auschwitz.

„Było to największe centrum eksterminacji w historii nazizmu, szacuje się, że wysłano około 1 300 000 osób, z czego 1 100 000 zmarło, w zdecydowanej większości Żydów. Pociągi pełne ludzi przyjeżdżały codziennie i natychmiast były rozdzielane na sprawnych i niezdolnych” – pisał w poście.

Internauci stanowczo odrzucali taki sposób „edukacji”. Czy do influencerów dotrze w końcu, że nie wszędzie i nie na wszystkim można zdobywać „serduszka”?

Wyrzucili kolegę przez okno w kartonie z napisem „Apollo 13”

Żart, który miał być tylko zabawą, skończył się tragicznie. Weekend jak każdy inny. Grupa znajomych ze szkoły, w wieku od 17-21 lat, spotkała się na domówce. Jeden z uczestników, który prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji swojego żartu, przyniósł na imprezę dopalacze. Kolegom powiedział, że to marihuana i zachęcał do zapalenia. Oczywiście chętni szybko się znaleźli.

Po spaleniu skręta kilku imprezowiczów poczuło się inaczej, niż po paleniu marihuany. Po jednym buchu poczułem, że szatan się mną interesuje – czytamy relację jednego z nich w serwisie Zaviruj.pl. Po kilku godzinach zabawa kończyła się i część osób udało się do swoich domów. W mieszkaniu organizatora zostali tylko ci, którzy palili skręta o nieznanym składzie. W pewnym momencie wpadli na pomysł, który na zawsze zmienił ich życie.

Reklamy

„Huston mamy problem!”
O świcie doszło do tragedii. Naćpani dopalaczami nastolatkowie postanowili, że wyślą na Księżyc pierwszego Polaka w historii. Astronautą został chłopak, który leżał nieprzytomny od upojenia alkoholowego. Pomysłowi imprezowicze wsadzili go w karton z napisem „Apollo 13”, otworzyli okno i po odliczeniu 10 sekund wyrzucili przez okno.

Bezmyślni i nietrzeźwi nastolatkowie mieli ponoć nadzieję, że rakieta faktycznie wzbije się w górę. Niestety wyrzucony chłopak zmarł. Ci, zamiast przejąć się tragedią, po okrzyku „Huston mamy problem!” stwierdzili, że wyprawy kosmiczne są niebezpieczne, dlatego muszą wysłać misję ratunkową.

Kiedy odurzeni dopalaczami chłopcy postanowili, że wyrzucą przez okno kolejną osobę, uczestnik imprezy, który palił prawdziwą marihuanę, zadzwonił po policję. Funkcjonariusze na miejscu zjawili się po 10 minutach. Nieodpowiedzialni imprezowicze prawdopodobnie zostaną pozbawieni wolności na 25 lat.