Najmniejsza wieś w Polsce szuka mieszkańców. Gospodarstwo można tu kupić za grosze.

Sołtys namawia ludzi aby się osiedlili, obiecuje pomóc i pozałatwiać wszystko co związane będzie z kupnem.

Dąbrowa w gminie Mircze w województwie lubuskim 20 lat temu liczyła 13 gospodarstw i 50 mieszkańców. Nie była to duża wieś. Teraz został tam wyłącznie sołtys ze swoją żoną.

Kiedyś był tam sklep, w którym nie brakowało klientów. Było gwarno sielsko i wesoło.

Teraz na wsi nie widać żywej duszy. Wszystko niszczeje i zarasta chwastami.

Aktualnie na wsi mieszka tylko sołtys z żoną. W ostatnim dziesięcioleciu wieś się wyludniła. Starsi ludzie poumierali, a młodsi wyjechali. Sołtys ma dwie córki. Jedna z nich mieszka w Zamościu, a druga jeszcze się uczy, ale też nie chce zostać na wsi.

„Kiedy 11 lat temu wraz z ostatnimi osadnikami wyjechał też ówczesny sołtys, trzeba było wybrać nowego gospodarza. – Żona i córki zagłosowały na mnie, nie było innego wyjścia i tak sięgnąłem po władzę” – śmieje się pan Marian.

„A gdzie pójdziemy? I po co? Dobrze nam tu tylko smutno trochę tak samemu siedzieć” – mówią.

Ci co dawno wyjechali i nie chcą wracać chcą sprzedać swoje gospodarstwa za grosze. Gospodarstwo można kupić już za tysiąc złotych.

Sołtys namawia ludzi aby się osiedlili, obiecuje pomóc i pozałatwiać wszystko co związane będzie z kupnem.

]]>

]]>