Palenie. Jak cię papierosy wykańczają

Palenie. Jak cię papierosy wykańczają

Szacuje się, że średnia różnica długości życia osób niepalących i palaczy wynosi 15 lat. Każdy papieros kosztuje 11 minut życia! Około 9 mln Polaków nałogowo pali. Ponad połowa palaczy chciałaby rzucić nałóg.
Jest to przyjemność, którą są w stanie zrozumieć tylko osoby uzależnione od tytoniu. Bo co może być fajnego w napełnianiu swoich płuc szarym dymem, w porannym kaszlu, zadyszce oraz śmierdzącym ciele i ubraniach? A jednak. Na świecie setki milionów osób codziennie pali papierosy, przez co szkodzi swojemu ciału, kaszle i śmierdzi. A prawie każda z nich zapala pierwszego papierosa już pół godziny po obudzeniu się. Młodzi ludzie zaczynają nałogowo palić między 18. a 24. rokiem życia. Prawie połowa palaczy w naszym kraju pali od ponad 20 lat!

Przez wiele lat prym w paleniu wiedli mężczyźni, ale to się zmieniło. Kobiety gonią ich w takim tempie, że niedługo mogą wyjść na prowadzenie. Mimo tego, że dzięki szeroko zakrojonej kampanii antynikotynowej spada liczba palaczy na całym świecie, to liczba uzależnionych kobiet rośnie. Szacuje się, że w 2025 r. będzie ich dwa razy więcej niż obecnie.

Dym tytoniowy zawiera ponad 4 tys. związków chemicznych, w tym ponad 40 znanych czynników rakotwórczych, takich jak m.in.: aceton, amoniak, arsen, benzopiren, butan, chlorek winylu, ciała smołowate, cyjanowodór, DDT, dibenzoakrydyna, dimetylonitrozoamina, fenole, formaldehyd, kadm, naftyloamina, piren, tlenek węgla, toluidyna, uretan oraz promieniotwórczy polon.

W 1993 r. środowiskowy dym tytoniowy został zaliczony do kategorii znanych czynników rakotwórczych przez Amerykańską Agencję Ochrony Środowiska, w 2000 r. – przez amerykański Departament Zdrowia i Usług Społecznych, a w 2002 r. – Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO IARC).

Szacuje się, że średnia różnica długości życia osób niepalących i palaczy wynosi 15 lat. Każdy papieros kosztuje 11 minut życia! Obliczono, że przeciętny palacz (mężczyzna) od 17. do 71. roku życia wypala średnio 311 tys. 688 papierosów.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w Polsce ok. 9 mln osób nałogowo pali papierosy.

Palenie tytoniu o 30-40 proc. podwyższa ryzyko zachorowania na nowotwory złośliwe, a 90 proc. zachorowań na raka płuca spowodowanych jest paleniem tytoniu! Ponad połowa palaczy chciałaby zerwać z nałogiem. Ale bez żadnego wspomagania (terapii zastępczej lub behawioralnej) udaje się to tylko 15 proc. z nich, reszta wraca do palenia średnio po tygodniu.

Tytoniowa skóra – wypalone hormony i witaminy

Papierosy postarzają skórę. Jak? Dr n med. Ewa Chlebus, dermatolog, szefowa Kliniki Nova Derm w Warszawie: 

– Na świecie pojawia się coraz więcej publikacji naukowych opisujących wpływ palenia papierosów na skórę. Uważa się np., że skóra palących kobiet po 40. roku życia dużo trudniej się odmładza.

Skóra osób palących jest matowa, nie ma dobrego odbicia światła. Czynne palenie to niezależny czynnik prowadzący do przedwczesnego starzenia się skóry. Wykazano, że u ludzi 40-letnich, którzy palą od dawna, skóra jest taka sama jak skóra 70-latków, którzy nigdy nie palili! Taką skórę określa się mianem tytoniowej.

Palenie paczki papierosów dziennie przyspiesza proces starzenia o około dziesięć lat.

Palenie tytoniu powoduje skurcz małych naczyń. Zaobserwowano, że zmniejsza się przepływ krwi w naczyniach, co jest powodem uszkodzenia mikrokrążenia i niedotlenienia komórek skóry, ponieważ dym tytoniowy redukuje zdolność krwi do transportowania tlenu. Niedokrwienie z kolei zaburza produkcję kolagenu i elastyny odpowiedzialnych za sprężystość skóry.

Palenie tytoniu to także osłabienie układu immunologicznego skóry, w związku z tym u osoby palącej rośnie ryzyko skórnych infekcji bakteryjnych i grzybiczych.

Dym tytoniowy ma wpływ na metabolizm żeńskich hormonów – estrogenów. Używa się nawet nazwy „wypalenie estrogenów”, która oznacza zmniejszenie ich stężenia i biodostępności u kobiet palących. Spadek estrogenów powoduje suchość skóry i zmniejszenie ilości włókien kolagenowych.

Palenie opóźnia gojenie się ran i pogarsza ten proces. Ma to znaczenie zarówno w przypadku mikrourazów skóry, jak i operacji, w tym plastycznych.

Z badań wynika, że skóra osób palących gorzej reaguje na leczenie dermatologiczne i wszelkie zabiegi upiększające. Mamy nawet zalecenia, by informować pacjentów o tym, że wyniki leczenia czy zabiegu w ich przypadku mogą nie dać takiego efektu jak u osób niepalących.

Dym tytoniowy powoduje też spadek poziomu, wit. A, C, E, antyoksydantów, które chronią organizm, w tym skórę, przed wolnymi rodnikami. Ubytek wit. E jest dwa razy szybszy u palaczy! Nie można też zapominać o roli uszkodzeń DNA komórki i produkcji wolnych rodników w skórze. Dochodzi do nich pod wpływem promieniowania UV, ale też dymu tytoniowego.

A przecież jeśli mamy mniej antyoksydantów w skórze, oznacza to więcej wolnych rodników. Skóra traci elastyczność i sprężystość, pojawiają się zmarszczki wokół ust (zmarszczki palacza) i oczu, a te, które istnieją, pogłębiają się.

Osoby palące częściej mają też plamy na skórze, jest ona sucha, a odżywające ją naczynia krwionośne są uszkodzone. Ma też żółtawy odcień i grubszą warstwę rogową. Stąd 70 proc. palaczy wygląda na starszych o dwa lata niż osoby niepalące.

Co ważne, określenie „skóra palacza” dotyczy całego ciała, nie tylko twarzy.

Nie ma wyraźnych dowodów na to, że palenie tytoniu wywołuje lub zaostrza choroby dermatologiczne. Istnieją kontrowersyjne dane dotyczące np. łuszczycy, które sugerują, że u kobiet palących powyżej 15 papierosów dziennie choroba ta występuje częściej. Są też pewne korelacje, np. rzadka odmiana ciężkiej łuszczycy krostkowej dłoni i stóp występuje w 95 proc. u ludzi palących.

Wiele razy badano już związek trądziku dorosłych z paleniem, ale wyniki badań są niejednoznaczne, czasem odmienne. Wśród zwolenników tezy, że palenie zwiększa ciężkość przebiegu trądziku są np. niemieccy dermatolodzy.

Dym tytoniowy wpływa też na stan paznokci (palacze częściej mają łamiącą się, żółtą płytkę paznokciową) oraz powoduje problemy z włosami, głównie ich wypadanie.

NIKOTYNA NAMI STERUJE

*Już po dziesięciu sekundach nikotyna dociera do mózgu, gdzie powoduje wyrzut adrenaliny – neuroprzekaźnika, który podnosi ciśnienie krwi, przyspiesza oddychanie i bicie serca. Efekt ten jest szczególnie wyraźny podczas palenia pierwszego papierosa rano.
*Od nikotyny najszybciej uzależniają się kobiety rasy białej w wieku poniżej 18 lat, najsłabiej – mężczyźni po pięćdziesiątce (rasa bez znaczenia).
*Badania nad bliźniakami jednojajowymi dowiodły, że w 40-70 proc. za ryzyko, że zostaniemy nałogowymi palaczami, odpowiadają geny.
*Nikotyna zwiększa spożycie alkoholu u mężczyzn, ale zmniejsza u kobiet.
*Nikotyna pobudza ośrodek nagrody w mózgu – palenie sprawia, że czujemy się tak, jakbyśmy zrobili coś bardzo przyjemnego i dobrego dla swojego ciała. To zasługa innego związku – dopaminy.
*Wypalając jednego papierosa, przeciętny palacz zaciąga się dziesięć razy. To znaczy, że osoby palące półtorej paczki dziennie dostarczają sobie około 300 strzałów nikotyny do mózgu!

KOBIETY PALĄ INACZEJ 

Mężczyźni i kobiety uzależniają się od palenia inaczej, ich ciało w inny sposób reaguje też na zawarte w papierosach związki. Uczeni doszli do tego wniosku, gdy okazało się, że wprowadzone powszechnie terapie zastępcze (plastry czy gumy nikotynowe) nie bardzo działają na kobiety.
Mężczyźni palą raczej po to, by zabić nudę i się zrelaksować. Kobiety – bo to je uspokaja. To dlatego sięgają po papierosy nieregularnie: w stresie odpalają jednego od drugiego, a gdy są spokojne, szczęśliwe, zakochane, mogą zrezygnować z palenia. Kobiety nie palą w ciąży oraz gdy karmią dziecko, ale po roku zazwyczaj wracają do papierosów.
Jest im też trudniej rzucić palenie na dobre, choć w większości przykładają dużą większą wagę do zdrowia. Narzekają, że nikotyna odbija się na ich wyglądzie. Boją się jednak, że kiedy rzucą palenie, utyją.
Kobiety słabiej się zaciągają, ale dłużej przetrzymują dym w płucach. Palą też średnio mniej papierosów. Nie ma jednak bezpiecznej liczby wypalanych papierosów! Nawet te pięć dziennie zwiększa ryzyko nadciśnienia.

Dzielenie się jest dbaniem o innych!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: